Intuicja w życiu oraz percepcji pozazmysłowej

Z naszej intuicji korzystamy bez względu na to czy jesteśmy jej świadomi czy nie. Głębsze zrozumienie mechanizmów intuicyjnych potrafi być niezwykle przydatne. Przejście z nieświadomej intuicji na uświadomioną przypomina przeskok z umiejętności chodzenia na umiejętność biegania. Nie jesteśmy w stanie cały czas biegać, ale są sytuacje, których nie rozwiążemy snując się powolnym krokiem.

Owa nieświadomie działająca intuicja zapewnia nam względną pomoc w codziennych sprawach. Jeśli jednak zapragniemy w naszym życiu niecodziennych wydarzeń, to potrzebne nam niecodzienne rozwiązania. Takim niecodziennym rozwiązaniem może być wzniesienie naszej intuicji na wyższy poziom. W tym artykule skupię się więc na dwóch zasadniczych profitach płynących z poprawy naszej intuicji:

  1. Możliwość pozytywnych zmian w naszym codziennym życiu

  2. Poprawa lub uruchomienie zdolności postrzegania pozazmysłowego


Czym jest intuicja?

Intuicję można definiować na wiele sposobów. Proponuję zacząć od opisu najbardziej ogólnego:

„Intuicja to zdolność do przeniesienia wyniku informacyjnego z naszego mniej uświadomionego poziomu na poziom bardziej uświadomiony.”

Powyższa definicja od razu podsuwa nam liczne wnioski. Przede wszystkim do działania intuicji nie jest konieczne:

  • znanie jej mechanizmów,

  • źródła,

  • drogi jaką przebywa informacja aby pojawiła się na uświadomionym poziomie

Wydaje się, że nie musimy robić absolutnie nic, aby intuicja działała. Tutaj czasem potrafi pojawić się problem. Doświadczenie pokazuje, że to, co uznamy za intuicję potrafi nas zarówno dobrze poprowadzić jak i kompletnie zwodzić na manowce.

Patrząc z innej strony: na jakimś nieuświadomionym przez nas w danym momencie poziomie wykonana zostaje pewna kalkulacja, my zaś otrzymujemy jej wynik. Nawet jeżeli jesteśmy otwarci na to, co podpowiada intuicja, to nie mamy gwarancji o jakości źródła.

Przykład:

Naszym źródłem intuicji mogą być po prostu nieświadomie zapisane informacje w mózgu – czasem instynkty w sposób dosłowny. Nasza ‚mózgowa intuicja’ będzie więc w dużej mierze zależeć od tego co zapisaliśmy w mózgu lub co już tam było. Instynkty pomogą nam w nauce chodzenia, za to gdy przyjdzie nam nauczyć się prowadzić samochód, to najpierw musimy wytresować naszą podświadomość – programujemy nasz mózg do zapamiętania określonej sekwencji ruchów. Zarówno w przypadku chodzenia jak i prowadzenia samochodu, większość pracy będzie wykonywać nas podświadomy poziom mózgowy. Jeśli jednak zaprogramujemy sobie coś niepoprawnie, to nasza podświadomość będzie nam w tym wypadku wyrzucać błąd. Wracając jednak do chodzenia, to bardzo wielu ludzi nie stawia kroków w optymalny sposób. Ta wykonywana intuicyjnie czynność jakoś działa, potrafimy się przemieszczać, ale czy nie zużywamy za dużo energii lub czy nie kształtujemy wady postawy przez nieodpowiedni chód?

Zastanówmy się także nad owym prowadzeniem samochodu. Doświadczony kierowca wie jak ma się zachować na ulicy w warunkach miejskich. Czy jednak mózg zaprogramowany zbyt mocno przez konieczność przestrzegania prędkości na drodze zdolny będzie się przestawić na sprawnego kierowcę rajdowego? Będzie musiał się przeprogramować, najpewniej poprzez wielokrotne powtórzenie innego schematu.

To bardzo częste problemy, a dopiero zaczęliśmy od ‚mózgowej intuicji’.

Wniosek z powyższego jest prosty: nasza intuicja zależy od jakości oprogramowania źródłowego. Jeśli więc rezultaty, które uzyskujemy nas zadowalają, to być może nie warto mieszać. Jeśli jednak chcemy poprawić jakość życia lub naszych zdolności postrzegania pozazmysłowego, to przyjdzie się nam zastanowić nad poprawą ‚oprogramowania’.


Źródła intuicji

Jak pisałem powyżej, teoretycznie, źródłem naszej intuicji może być nasz dowolny nieuświadomiony (w danym momencie) poziom. Można więc postarać się podzielić źródła intuicji w następujący sposób:

  1. Fizyczne – w tym głównie: mózg, serce, pamięć komórkowa

  2. Mentalne – w tym głównie: umysł, świadomość zbiorowa

  3. Duchowe – w tym głównie: ciała wyższe naszej istoty, nasze potencjały, dusza, strefa nulifikacji

Faktycznych przykładów źródeł jest o wiele więcej, jednak rozpatrując każdy osobno stracilibyśmy praktyczny sens tego artykułu. Przede wszystkim należy pamiętać, że najwyrazistszy wpływ będzie miał poziom fizyczny, a potem kolejno mentalny i duchowy. Inaczej mówiąc, intuicja płynąca z poziomu fizycznego nie jest wcale najsilniejsza, lecz jest najbardziej widoczna i może ‚przykryć’ pochodzącą z subtelniejszych warstw. W tym miejscu pragnę też zwrócić uwagę na jedno z najczęstszych zaburzeń poznawczych dotyczących intuicji. Otóż bardzo łatwo popadamy w skrajności poznawcze, w efekcie uznając jeden z poziomów: fizyczny, mentalny, lub duchowy za ważniejszy od pozostałych. Nie ma nic złego w tym, jeśli wyspecjalizujemy się w odczytach z określonego poziomu, jednak gdy zaczniemy pozostałe odrzucać, to zaprogramowujemy dotyczące nich wyparcia. To z kolei obniża jakość oprogramowania i sami potrafimy sobie tworzyć ‚błędy intuicji’. Klasycznym przykładem jest więc sytuacja, gdy ktoś uparcie chce być prowadzony przez ‚wyższe siły’ (duch) a w rezultacie zaczynają nim rządzić niskie instynkty (ciało) oraz nieuświadomione przekonania (umysł). Równie dobrze sytuacja ta może być dokładnie odwrócona, gdy ktoś wyznaje kult ciała lub umysłu, a w efekcie czuje że jakaś nieokreślona siła (duch) miota nim w życiu. Zalecam więc utrzymywać holistyczne podejście do samych siebie i w miarę możliwości integrować te źródła.


Poziomy intuicji

W celu bardzo technicznego opisania naszych procesów poznawczych oraz rozwojowych podzieliłem intuicje na cztery zasadnicze poziomy:

  1. Nieuświadomiona intuicja

  2. Systemowa intuicja

  3. Świadoma intuicja

  4. Intuicja holistyczna

Pierwszy poziom, to właśnie ten, który mamy niemalże zawsze. To do tego poziomu najlepiej odnosi się podana wcześniej ogólna definicja (intuicja pochodzi z nieuświadomionego poziomu). Jest to poziom bardzo komfortowy – wszystko ‚samo sobie działa’, nie zmusza nas do rozwoju ani przełamywania swojej strefy komfortu. Na poziomie nieuświadomionej intuicji operujemy więc po prostu samą informacją – nie poddajemy jej jakiejkolwiek intencyjnej czy świadomej obróbce.

nieuswiadomiona_intuicja

Częsta niechęć do wzniesienia intuicji na drugi poziom jest bardzo uzasadniona. Systemowa intuicja wymaga bowiem od nas poukładanej bazy poznawczej oraz licznych punktów zakotwiczenia w świadomości. Przechodząc na początek tego etapu drugiego nie posiadamy zaplecza, w rezultacie skuteczność naszych działań spada.

Przykłady:

  1. Nauczyliśmy się w mistrzowski sposób obsługiwać nasz stary, sprawdzony telefon komórkowy. Wiemy, że nowy smartfon oferuje o wiele bogatsze możliwości z których nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę. Stajemy zatem przed naturalnym dylematem. Zamiana telefonu na nowszy wiązać się będzie nie tylko z wydatkiem (kupno), ale też koniecznością nauki – i jeśli to będzie nasz pierwszy smartfon, to na początku możemy nawet nie wiedzieć jak z tego telefonu dzwonić, nie mówiąc już o korzystaniu z wyszukanych funkcji.

  2. Załóżmy, że znamy jakiś język obcy w niewielkim stopniu. Te kilka słów, które poznaliśmy z przewodnika turystycznego wystarcza nam, aby załatwić najprostsze sprawy – a resztę załatwiamy odruchowo poprzez mowę ciała, odczytywanie emocji, mimikę. Gdy jednak zaczynamy poznawać detale i zasady tego języka uzyskujemy coraz większą świadomość naszych błędów językowych. Często się więc okazuje, że początkowa faza segregacji takiej wiedzy wręcz utrudni nam komunikację – będziemy czuli się mniej swobodnie. Wypowiadając coś możemy utknąć na kombinowaniu jak powinniśmy się wyrazić, zamiast coś po prostu powiedzieć.

Praktycznie identyczne procesy załamania naszych kompetencji występują się w każdej drodze poznawczej. Tak samo jak w powyższych przykładach, tak i w przypadku rozwijania swoich zdolności postrzegania pozazmysłowego – większość ludzi nie przechodzi etapu drugiego. Praktyka pokazuje, że ludzie dokonujący intuicyjnych odczytów zaczynają bardzo tracić na trafności gdy przychodzi wiedza bądź sugestie umysłu w badanym temacie. Często więc jest tak, że zrażeni efektami zdobywanej wiedzy – a więc pogorszeniem się naszych umiejętności, porzucamy jej dalsze zgłębianie. Nieraz wręcz dochodzi do dość radykalnych wniosków, zazwyczaj w postaci uznawania ‚umysłu’ za coś złego i jednoznacznej wyższości ‚serca’ ponad tym. Ponownie w tym miejscu zaznaczam, że odczyt z pierwszego intuicyjnego poziomu jest czymś zupełnie w porządku. Jeśli więc nas on zadowala, to może faktycznie nie należy się za niego zabierać. Jeśli jednak pragniesz poszerzyć swoje zdolności, to przejście etapu drugiego staje się obowiązkowe.


Intuicja systemowa

Etap drugi to faktycznie zdobywanie wiedzy, segregowanie, układanie określonego systemu. W zależności od tego, jaką zdolność pragniemy poszerzyć, taki rodzaj systemu będzie nam potrzebny. Na poziomie intuicji systemowej operujemy więc już nie tylko informacją, ale wiedzą, która zawarta jest w określonych systemach.

intuicja_systemowa

Jeśli chodzi o poszerzenie kompetencji w zakresie postrzegania pozazmysłowego, to praktycznie zalecam następujące podejścia w zależności od modelu (w tym artykule zostały opisane poszczególne modele):

  1. Jasnowidzenie

    – budowanie dokładnej, własnej skali, zaś wstępnie zapoznanie się z istniejącymi skalami (np. skala Bovisa)

    – zdobywanie konkretnej wiedzy o właściwościach obiektów, które będziemy chcieli badać. Np. chcąc badać sprawnie ludzkie ciała potrzebne będzie zapoznanie się chociaż z podstawami anatomii. Jeśli zaś pragniemy oglądać czyjąś aurę pod kontem istniejących podpięć, to także przydatne jest posiadanie lub zbudowanie określonego systemu. Warto byłoby więc rozróżniać co jest: ‚jakimś bytem’, ‚myślokształem’, ‚efektem działania psychotronicznego’, ‚oddziaływaniem określonej przestrzeni’, ‚wpływem strefy rodzinnej’, ‚oddziaływaniem elektromagnetycznym’, ‚cykliczną falową fluktuacją’ itp. Jeśli nie wprowadzimy jakiejś formy podziału, to zbyt łatwo utkniemy w stwierdzeniu: „jakiś negatywny byt”.

  2. Jasnosłyszenie

    – jasnosłyszący musi w jakiś sposób pracować z dźwiękiem: grać na instrumencie, komponować, śpiewać, wczuwać się w dźwięki

    – przydatne okazuje się zarówno teoretyczne jak i praktyczne zapoznanie się z istniejącymi skalami muzycznymi

    – jeśli nie mamy okazji zajmować się muzyką, lub zupełnie nie czujemy tego kierunku, to konieczne będzie budowanie wewnętrznego odbioru na inne sposoby. Bardzo przydatne okazuje się chodzenie z zamkniętymi oczami przy jednoczesnej próbie wyobrażania sobie siebie w pomieszczeniu. Kształt otoczenia próbujmy budować sobie tak, jak nietoperz to robi za pomocą echolokacji – wydajemy jakiś dźwięk, to może być nawet nasz oddech. Powrotna fal dźwięku daje nam informacje o kształcie pomieszczenia.

    – bardzo przydaje się samo rozumienie dźwięku jako fali lub określonej częstotliwości, można zaczerpnąć wiedzy z zakresu fizyki lub muzyki. Niektórym lepiej służą wyobrażenia dźwięków jako kolorów. Ci, którzy łączą jasnosłyszenie z jasnoczuciem, mogą odnaleźć się poprzez odbiór dźwięku jako odczuwane naprężenia (i rozluźnienia).

  3. Jasnoczucie

    – należy poszeregować i nauczać się odróżniać: emocje, uczucia, odczucia, treści, poziom z którego pochodzi intuicja (szczególnie ważne na początek etapu drugiego jest zauważenie, czy naszym źródłem jest poziom ‚form’ czy ‚nieform’), ‚kierunki informacji'(ekspresja, impresja), wpływy istot i przestrzeni.

  4. Jasnowiedzenie

    – wiedza praktycznie z każdego zakresu może okazać się przydatna, w praktyce warto jednak obrać szybko jakiś konkretny kierunek specjalizacji, a potem resztę uzupełniać – inaczej jasnowiedzący nigdy nie przebrnie przez początek etapu drugiego

    – szczególnie przydatna będzie wiedza na temat samych źródeł poznania. Mówiąc inaczej warto sobie gruntownie odpowiedzieć na pytanie, co ja rozumiem jako: ‚poznanie’, ‚wiedzę’, ‚informację’, ‚świadomość’, ‚duszę/ducha’.

    – koniecznie nauczyć się jak odpuszczać dotychczasową wiedzę (aby móc iść dalej)

Pod koniec etapu drugiego nasza sprawność posługiwania się danego typu zdolnością dalece przekracza tą z poziomu pierwszego. Aby taką swobodę uzyskać trzeba umieć się tymi stworzonymi systemami bawić. Teraz możemy pomiędzy nimi kombinować i przełączać się w różne tryby.

W przypadku codziennych zdolności to:

  • moment, gdy wspomniany wcześniej nowy telefon możemy sprawnie obsługiwać jedną ręką, podczas gdy drugą przewracamy warzywa na patelni

  • innym przykładem jest kierowca, który pomimo zachowania czujności na autostradzie może spokojnie prowadzić rozmowę.

W przypadku percepcji pozazmysłowej to moment, kiedy wreszcie czujemy, że jest ona naszym narzędziem, a nie my jej. W pewnym sensie drugi poziom intuicji oznacza wstępną jej kontrolę. Należy jednak uważać z tą kontrolą, dlatego, że szczególnie końcówka drugiego etapu to czas, gdy naszego ego w tym zakresie staje się bardzo pewne – a taka pewność potrafi być zgubna. Bardzo często załącza się tutaj tzw. ‚syndrom Boga’ – wspomniany wcześniej kierowca czuje się tak pewnie, że nawet wyprzedzając trzyma kierownicę jedną ręką zaś specjalista od percepcji (jakiegoś typu) zaczyna działać mocno na pokaz (przed innymi lub sobą). Jeśli więc będziemy chcieli pójść dalej ze swoimi zdolnościami, to właśnie z owym syndromem ‚Boga’ pozostanie nam się zmierzyć.


Świadoma intuicja

Początki etapu trzeciego są zwykle od razu bardzo przyjemne, mocno to więc różni od początków drugiego etapu. Tutaj raczej trudność polega na tym, aby być gotowym puścić kontrolę, zostawić zabawę i iść dalej. Trzeba więc uzyskać pokorę do własnych możliwości, wiedzy, doświadczenia. Najbardziej więc pójcie dalej będzie blokowane przez pychę, nadmierną pewność lub po prostu zamkniętość umysłową – wiem/umiem już wszystko. Pomocne może być po prostu rzetelne zweryfikowanie swoich możliwości – sprawdzenie się ze światem, zobaczenie co inni w tym względzie potrafią.

Aby faktycznie wejść w owy trzeci etap intuicji trzeba zmierzyć się ze swoim ego – zarówno tym zewnętrznym jak i wewnętrznym. Zewnętrzne ego jest bardzo widoczne, zwykle jako nadmierna, nadmuchana pewność. Wewnętrzne ego jest bardziej dyskretne. To nasz rozbudowany, wygodny, wewnętrzny świat. W nim nie wietrzymy zagrożenia, zdaje się on też nikomu nie szkodzić i nie wadzić. Dlatego właśnie przejście na trzeci etap intuicji nie odbywa się poprzez jakąś wspaniałą akcję przepracowania czy poskromienia ego. Jest to osiągnięcie stanu, w którym mamy pełną gotowość wychodzenia poza swoje ego – lecz bez dziwnych prób jego kasowania. Wcześniejsze, zbudowane na drugim poziomie systemy dalej są niezwykle użyteczne. Kasowanie ego oznaczałoby ich kasowanie – nie o to nam chodzi. Etap drugi, poprzez zrozumienie systemów (swoich) pozwalał nam używać intuicji jako narzędzia. Etap trzeci pozwala nam narzędziowo potraktować zabawę systemami. Teraz świadomie wybieramy, kiedy uruchamiamy ogląd z systemu, a kiedy się do niego dystansujemy. Trzeci etap intuicji to właśnie etap świadomości. Możemy więc czerpać bezpośrednio z samej świadomości (np. obserwator) i nadal korzystać ze źródeł wiedzy a nawet surowej informacji.

swiadoma_intuicja

Przykład:

Wspomniany wcześniej kierowca już nauczył się jeździć w niesamowity sposób. Zapewne, aby to osiągnąć, jeżdżenie samochodem stało się ważną częścią jego życia. Owa pasja przesiąka jego sposób postrzegania – gdy idzie ulicą podświadomie rozpoznaje samochody, widzi manewry drogowe a nawet typy kierowców. A przecież miał być to tylko spacer… O to właśnie chodzi, aby ów kierowca potrafił na zawołanie przestać na jakiś czas być kierowcą i spojrzeć na świat z innej perspektywy. To pozwoli mu korzystać z przyjemności spaceru, a do tego daje szansę wnieść nowe wartości do życia, z których wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Wcale nie chodzi o to, aby porzucał swoją samochodową pasję.

W przypadku percepcji pozazmysłowej jest podobnie jak z owym kierowcą. Rozbudowany system drugiego poziomu może doprowadzić jasnowidza do dostosowywania całego życia pod tym kątem. Może się zablokować na nową wiedzę, doświadczenia lub nie móc już ‚rozmawiać ze zwykłymi ludźmi’. A czasem chodzi po prostu o to, aby zatopić się w życie i przyjąć je jakim jest.

W dużej mierze więc, świadoma kontrola swojej intuicji na trzecim etapie polega właśnie na świadomym odpuszczeniu owej kontroli. Zewnętrznie to bardzo przypomina etap pierwszy. Faktycznie, dla nieświadomego obserwatora różnicy nie widać. Zmiana, jaka zaszła w człowieku pomiędzy drugim a trzecim etapem to głębokie uwewnętrznienie. Mistrz kierownicy może spokojnie się przechadzać pomiędzy ludźmi, zewnętrznie nic go nie różni. Jednak dla niego różnica pomiędzy pierwszym, a trzecim etapem jest zasadnicza. Na pierwszym był po prostu dobrym kierowcą, teraz jest ‚mistrzem’.

Faktyczna praca, jaka jest do wykonania dla każdego rozwijającego percepcję pozazmysłową na trzecim poziomie intuicji to integracja tej percepcji z życiem. Powstaje wręcz konieczność otwierania się na nowe rzeczy. Często przyjdą do nas rzeczy zaskakujące, takie, które z pozoru do niczego nam w rozwoju nie są potrzebne. Cała ‚zabawa’ polega na tym, że na trzecim etapie nie wskoczymy wyżej niż jesteśmy człowiekiem. Trzeba robić tak, abyśmy wzrastali jako cała osobowość. Do tego, na tym etapie uzyskujemy spory dostęp do poziomów z których czerpaliśmy naszą intuicję. Możemy więc owe nieuświadomione poziomy w dowolnej chwili sobie uświadamiać. Technicznie patrząc, nie jesteśmy w stanie cały czas takiej świadomości utrzymać – i o to chodzi. Przesuwamy własnego obserwatora tam, gdzie jest on w danym momencie potrzebny. Jeśli drugi etap wykonaliśmy poprawnie, to już tylko od czasu do czasu potrzebujemy aktualizować nasze źródła intuicji. Więcej czasu potrzebujemy na poszerzenie kontekstu. Ów poszerzony kontekst można rozumieć bardzo prosto. W jakiś innych dziedzinach musimy rozwinąć się dostatecznie, abyśmy mogli je w pewnym stopniu połączyć z tą główną. Taka synteza (lub integracja) pozwala na wygenerowanie zupełnie innej wartości. Całe piękno tego etapu polega na tym, że łączyć można dosłownie wszystko. Praktyka jednak pokazuje, że aby dokonać czegoś dostatecznej integracji, musi to być dostatecznie uświadomione. Dlatego najczęściej, aby nasza intuicja ‚w czymś’ była na trzecim poziomie, to trzeba połączyć następujące składowe:

  • naszą dziedzinę główną pod koniec etapu drugiego

  • co najmniej jedna dziedzinę na drugim poziomie intuicji

  • parę dziedzin pretendujących do drugiego poziomu (solidny poziom pierwszy)

Praktycznie patrząc droga sensora (osoby używającej percepcji pozazmysłowej) do wejścia na trzeci poziom intuicji może wyglądać następująco:

Jedną dziedzinę percepcji pozazmysłowej ma znakomicie usystematyzowaną – potrafi się nią bawić (np. jasnowidzenie). Do tego potrzebuje czegoś, co da mu dodatkowe pole do inspiracji, dobry drugi poziom, może to być np.: wiedza naukowa, sztuka, sport itp. Wreszcie potrzebuje iluś drobnych rzeczy, w których też jest dobry i jakoś wypełniają życie. Tutaj znaleźć może się niemalże cokolwiek: od gotowania poprzez wycieczki aż do kolekcjonowania znaczków.

Dla postronnych odczyty/wglądy wykonywane przez sensora korzystającego z trzeciego poziomu intuicji są prawie nie do odróżnienia od wcześniejszych. Ten poziom daje jednak sensorowi możliwość swobody w operowaniu własnym postrzeganiem. Potrafi zarówno ekstrahować swoje perspektywy jak i je łączyć. To daje dostęp do zupełnie innych oglądów – sięganie poza formy. Praktyczna uwaga moja ponownie zostaje zwrócona w kierunku osób wyłącznie ‚czujących’. Oczywiście za pomocą samego czucia można dokonywać znakomitych odczytów, jednak jest to wtedy odczyt pierwszego poziomu intuicji i prawie wyłącznie ze świata form. O ile więc w wymiarze praktycznej, codziennej ludzkiej płaszczyzny taki odbiór pozostaje niezwykle wartościowy, o tyle niebezpieczne jest mu przypinanie łatki odbiorów mistycznych, lub co gorsza – próba powoływani teorii na tej podstawie. W każdym razie, gdy już udaje nam się dokonywać odczytów poza formami, to nasze zrozumienie i poczucie rzeczywistości zmienia się radykalnie. I często o to poczucie właśnie chodzi – poczucie głębi rzeczywistości. Sam odbiór poza formami jest natomiast praktycznie nie do przełożenia na jakikolwiek język – nie dokonamy opisu ‚nieform’ za pomocą ‚form’. Wszelkie systemy, nasze struktury, ciała wyższe i niższe a nawet myśli – to formy. Teoretycznie więc etap trzeci zdaje się tylko nas wewnętrznie wzbogacać, nie dając możliwości wyrazu tych treści bądź odczytów. Jeśli jednak nasze wysiłki rozwojowe będą kontynuowane, to uzyskujemy dostęp do czwartego etapu – intuicji holistycznej.


Intuicja holistyczna

Obserwując naturę intuicji holistycznej dochodzę do wniosku, że tworzenie jakiś reguł co do przejścia z poziomu trzeciego na czwarty byłoby bardzo sztucznym tworem. Przejście na poziom intuicji holistycznej to uzyskanie zdolności syntezy świadomości nie tylko w zakresie osobowości, ale także istoty. Proces ten przebiega więc stosownie do posiadanej osobowości, jak i istoty (duszy) jaką jesteśmy. Dla jednych więc przejście z poziomu trzeciego na czwarty będzie naturalną drogą rozwoju i to po prostu będzie działo się samo. Kto inny dostrzeże w tym mistyczny przeskok – oświecenie. Dla kogo innego wiązać się to będzie z koniecznością konfrontacji ze swoimi najgłębszymi cieniami. Jeśli więc mam wysnuć jakieś wnioski, to jest kilka zagadnień, które mają spore szanse zaowocować takim przejściem – proszę jednak to potraktować jedynie jako pewne propozycje i podpowiedzi, gdyż może się okazać właśnie w Twoim przypadku zupełnie inaczej.

Spore szanse ma pomóc w tym procesie praktykowanie zasady spójności na poziomach. Zasadę tę można wyrazić następujący, ogólny sposób:

Im większa spójność na poziomach bytu danej istoty, tym większa szansa, na przejawienie się bytu na określonym poziomie”.

Regułę tę można zrozumieć łatwiej: im pewniejsza nasza cała istota, że chce coś zrobić, to większa szansa, że to właśnie zrobi. Przy praktykowaniu tej zasady jest więc szalenie ważne zaufanie do samego/samej siebie (lub wymiennie do Wszechświata/Rdzenia/Boga/Przestrzeni). Ta zasada bowiem określa ‚tylko’ szansę zadziania się czegoś – nie dość, że nie daje nam gwarancji, to jeszcze nie mówi jak to się zadzieje. Chociaż teoretycznie uzyskanie blisko 100% spójności na poziomach powinno nam dawać niemalże 100% gwarancję na zadzianie się czegoś, to w praktyce tak wysoką spójność uzyskujemy co najwyżej chwilowo. Luki w naszej spójności mogą być wypełnione właśnie poprzez zaufanie. Może się to wydać paradoksalne, lecz owa luka w specyficznych przypadkach bardzo dobrze zostaje ‚uszczelniona’ także poprzez oczekiwania lub wręcz żądania. De facto same oczekiwania czy żądania nie wypełniają luki spójnościowej (tak jak robi to zaufanie) – jednak w wielu sytuacjach to, czy potrafimy oczekiwać lub wręcz żądać czegoś od świata jest testem naszej spójności. W ten sposób więc mamy szansę poprawić naszą spójność ale też możemy ją jeszcze zmniejszyć. Nieraz się okaże, że nasze ‚chciejstwo’ to tylko wytwór naszego ego i nie ma zgodności na innych poziomach. Wtedy potrafi się zaś zrodzić w nas bunt do samych siebie – i nie zawsze udaje nam się z nim poradzić. Taki bunt jest w prawdzie transformujący, ale zbyt silny może uruchomić nasze pokłady autodestrukcyjne. Dlatego właśnie przed próbami praktykowania holistycznej intuicji warto najpierw nauczyć się odpuszczania.

intuicja_holistyczna

Kolejna ważna wskazówka co do intuicji holistycznej to jej powiązanie ze stanem bycia. Mówiąc najprościej, aby owa intuicja działała na takim poziomie, trzeba znajdować się w określonym poczuciu bycia. To bycie to różne bycia: czasem jest to poczucie magiczności, wzniosłości chwili, czasem jest to poczucie pełni, czasem buntu a czasem pustki. Technicznie ujmując, w danej momencie cały nasz byt jest jakiś. W tym byciu potrafimy być, gdy przyjmujemy je dokładnie w tej chwili, dokładnie takie, jakie jest. Wyrazistą i powszechną (nie jedyną) pochodną interakcji stanu bycia z istnieniem jest rozwój jako taki. Można więc się pokusić o stwierdzenie odwrotne: rozwój jest najpowszechniejszym paliwem dla utrzymania stanu bycia w intuicji holistycznej. Konotacja jest zaś następująca, że jeśli chcielibyśmy bez przerwy operować na poziomie intuicji holistycznej, to potrzebowalibyśmy rozwijać się cały czas, w każdej chwili, w każdej sekundzie – a tak się przecież nie dzieje. Inne formy ‚paliwa’ dla tej intuicji są jeszcze bardziej ulotne, dlatego nie należy oczekiwać stałego utrzymania tego stanu. Nie mniej jednak, te ułamkowe chwile dostąpienia stanu bycia potrafią nam ukazać bardzo dużo. Nieraz doznajemy olśnienia lub dokonujemy przełomu czy to w rozumieniu czy odczuwaniu czegoś. Nic więc dziwnego, że wielu ludzi będzie stawiało znak równości pomiędzy holistyczną intuicją a oświeceniem – wedle moich odbiorów są to jednak odmienne stany, ale często bardzo powiązane.


Praca z intuicją

‚Jakąś’ intuicję ma każdy z nas. Często się mówi, że należy wyostrzyć naszą intuicję oraz nauczyć się jej słuchać. Zarówno wyostrzenie samej intuicji jak i jej słuchanie można porównać do poprawy łączności (telefonicznej, internetowej). Pragnąc więc rozpocząć pracę z intuicją warto zadać sobie pytanie z którym jej źródłem najpierw chcielibyśmy poprawić łączność? Wybór wcale nie jest oczywisty, lecz jeśli nie mamy pewności od czego zacząć, to najbezpieczniej rozpocząć od poziomu fizycznego.


Fizyczna intuicja

Intuicję fizyczną można kształtować na wiele sposobów. Zwykle warto zacząć od nauki słuchania swojego ciała. Wstępne jej rozwijanie można zatem wykonywać poprzez:

  • sport lub inną intensywną formę ruchu

  • intencyjne wczuwanie się w części swojego ciała – np. celowo skupiamy się na: oddechu, biciu serca, oczach, małym palcu, wątrobie itp.

  • ‚dialog z ciałem’ → np. pytać się ciała co by chciało w danym momencie (a następnie poddanie się ruchowi/odruchowi)

Gdy opanujemy powyższe możemy się pokusić o próby bardziej zaawansowane:

  • sporty ekstremalne

  • spacer po lesie i sprawdzanie co nam ciało podpowie jako możliwy pokarm (czy ten listek nadaje się do zjedzenia?)

  • głodówki (w różnej postaci) → to zarówno wystawia nas na komunikację jak i oczyszcza ciało, dzięki czemu odbiory są czystsze

  • intensywne bodźcowanie i rozluźnianie stresu w trakcie np.: wstrzymywania oddechu, wystawienia na zimno lub gorąco, silne zmęczenie fizyczne (świetnie więc się sprawdzają kąpiele w lodowatej wodzie)

Powyższe przykłady to tylko przykłady – możliwości jest prawie nieograniczona ilość. Rzecz jasna, że nasz odbiór intuicyjny nie kończy się na poziomie ciała i dobrze byłoby powędrować dalej.


Mentalna intuicja

Kolejne naturalne źródło do szlifowania to poziom mentalny. Chociaż nasz umysł jest strukturą o wiele bardziej elastyczną aniżeli ciało, to jednak opanowywanie intuicji z tego źródła nie jest już takie oczywiste. Przede wszystkim, słuszność wyborów mentalnych jest trudniejsza do zweryfikowania. Gdy na poziomie fizycznym oczyszczamy ciało, to wyraźnie widzimy poprawę kondycji i zdrowia. Gdy na poziomie umysłu zmienimy przekonanie na inne, to niby zawsze możemy dokonać weryfikacji na poziomie fizycznym, czy nam posłużyło – np. zmieniając swoją mentalność możemy zobaczyć, czy poprawiły się nasze relacje z ludźmi albo zasobność portfela. To są jednak tylko dowody na to, jak się przekłada nasz poziom mentalny na fizyczny, a nie świadectwo sprawności odbiorów mentalnych. Mówiąc najprościej, poprawa naszej mentalnej intuicji winna być widoczna przede wszystkim na poziomie mentalnym. W praktyce sprowadza się to do faktu, czy jakimś wyobrażeniem lub ideą potrafimy sprawniej operować. Ogólnie więc, chcąc poprawić jakość naszego źródła mentalnego powinniśmy pracować nad wyobraźnią. Praktyka pokazuje, że jedne rzeczy jest nam łatwiej sobie wyobrazić, a inne trudniej. Chociaż nie jest to stała reguła, to jeśli ktoś nie wie, nad którym typem wyobraźni pracować, to zwykle najefektywniej będzie rozpocząć od tej dla nas najprostszej.

Komuś więc łatwo przyjdzie wyobrażanie sobie dźwięków, komu innemu kształtów, można wyobrażać sobie relacje pomiędzy ludźmi lub obiektami, czasem łatwiej nam wyobrażać sobie coś statycznie a czasem dynamicznie, ktoś może łatwo sobie wyobrazić co należy połączyć aby uzyskać określony smak, kto inny będzie miał dobrą wyobraźnię matematyczną, kto inny znajdzie łatwość w wyobrażeniu sobie jakie emocjonalne scenariusze potrafią się budować w głowie drugiego człowieka itp.

Próby dopasowania określonych typów wyobraźni powinny być dostosowane do osobowości – co czyni potencjalną listę prawie nieograniczoną, więc w tym artykule nie będę próbować jej nakreślić. Zamiast tego wspomnę, że najprostszym sposobem rozwijania wyobraźni jest z niej regularne korzystanie – a udaje nam się to, gdy jesteśmy tym żywo zainteresowani lub ewentualnie z jakiegoś powodu zobligowani (np. zawodowo). Dlatego właśnie, początkowo najlepiej skupić się na jednym typie wyobraźni, bo jego praktykowanie będzie podnosić nasz ogólny poziom i sprawność umysłu. Z czasem korzystanie z innych typów (nie koniecznie wszystkich) będzie łatwiejsze.


Ciało i umysł

W następnej kolejności zwykle warto zadbać o dobre połączenie pomiędzy intuicją fizyczną a mentalną – a więc ciałem i umysłem. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na bardzo ważny niuans. Zazwyczaj odruchowa wydaje się kolejność ‚rozwijania w górę’. Często więc myślimy, że po pracy z ciałem, czas na poprawę połączenia z umysłem a następnie poprawę intuicji umysłowej. Jednak zwykle nie mając już w jakimś stopniu rozwiniętej intuicji mentalnej (umysłowej) nie mamy po prostu za bardzo z czym tej naszej fizycznej łączyć. W efekcie tworzymy więc projekcje naszych odbiorów fizycznych na mentalne. Najogólniej, w przypadku większości ludzi pełniejsza procedura rozwoju intuicji wygląda następująco:

  1. Intuicja fizyczna

  2. Intuicja mentalna

  3. Połączenie intuicji fizycznej i mentalnej (pomost)

  4. Intuicja duchowa

  5. Połączenie intuicji mentalnej i duchowej

  6. Połączenie intuicji fizycznej i duchowej

Gdy już w pewnym stopniu opanujemy ową mentalną intuicję, to tworzenie połączenia pomiędzy ciałem a umysłem (a w zasadzie jego poprawa lub oczyszczanie) staje się bardzo proste. Informacje wysyłane z umysłu do ciała powinny teraz faktycznie być mierzone ich praktycznym wymiarem – czyli winniśmy sobie zadawać proste pytanie: „Jaki jest fizyczny/namacalny/widoczny efekt działania/zmiany moich myśli?”. Przesył informacji z ciała do umysłu także weryfikujemy poprzez proste pytanie: „Czy moje działania w świecie fizycznym powodują poszerzanie mojej wyobraźni/moich horyzontów?”. Czasem na powyższe pytania nie jest łatwo sobie odpowiedzieć. Wtedy robimy prosty test lustra. Stajemy przed lustrem, zaglądamy sami sobie w oczy i zadajemy powyższe pytania. Jeśli czujemy jakikolwiek opór, aby powiedzieć sobie, że np.: „te działania pomagają mi w…”, to jest to prosty znak, że musimy tam dalej zajrzeć i sprawdzać swoją spójność. Jedynie więc jednoznaczne: „TAK, to mi służy jak powinno”, oznacza, że możemy spokojnie iść dalej.


Duchowa intuicja

Gdy już czujemy oraz zweryfikujemy, że radzimy sobie z intuicją fizyczną, mentalną oraz ich połączeniem, możemy zabierać się za intuicję duchową. Większość praktycznej pracy nad intuicją duchową jest relatywnie proste… pod jednym warunkiem. Otóż intuicja duchowa jest niezwykle często mylona z umysłową. Umysł myśli – to taki prosty wniosek, do którego dochodzi każdy wnikający w ten poziom. Jednak sama myśl płynąca, czy też obecna w umyśle, to nie tylko myśl widoczna ze względu na wykonywanie świadomej jej obserwacji. Mówiąc inaczej, podświadomość samego umysłu działa sobie swobodnie bez względu czy ją dostrzegamy, czy nie. Ta właśnie podświadomość umysłu jest zwykle mylona z intuicją duchową. Naturalnie, sama podświadomość umysłu może być jak najbardziej źródłem intuicji – z tym, że nie jest źródłem intuicji duchowej. Natomiast, szczególnie na początku naszego praktykowania duchowej intuicji podświadomość naszego umysłu jest ekranem, na którym owa duchowa intuicja się wyświetla. Aby móc odróżniać świadomy i podświadomy poziom umysłu potrzebujemy spoglądać na niego z boku, z perspektywy świadka. Proszę nie dać się zwodzić pomysłom w stylu: „umysł należy zatrzymać”. Chodzi o to, abyśmy umieli wyłączyć zafiksowane programy umysłu, czyli natrętne myśli. Wyłączenie całego umysłu graniczy z cudem – natomiast możemy naszą świadomość ‚postawić’ z boku umysłu i nie być bezpośrednio zaangażowanymi w jego procesy. Piękno tego zabiegu polega na tym, że jeśli faktycznie udaje nam się postawić świadomość z boku umysłu, to to, co do nas przychodzi będzie (prawie) wyłącznie pochodziło z poziomu duchowego. To, co faktycznie może do nas przyjść z poziomu duchowego to:

  • idee, czyli ‚najwyższe formy’ (wtedy źródłem jest nasz poziom piątogęstościowy – nasze najwyższe ciało)

  • ‚nieformy’, czy też coś, co możemy nazwać ‚niekoncepcyjnością’ lub czystą świadomością (wtedy źródłem jest czysta świadomość z szóstej gęstości Wszechświata lub jedność z siódmej gęstości Wszechświata)

Przede wszystkim więc, jeśli coś przychodzi do nas jako określona koncepcja, struktura, pomysł – to nie pochodzi z poziomu duchowego. Oczywiście zwykle naszym odbiornikiem będzie nasza struktura, która jest zmuszona odbiorowi nadać formę. Dlatego, gdy pojawia się nam w umyśle jakaś wizja, to warto zadać sobie proste pytanie:

Czy tak jest faktycznie, czy to mój umysł ubiera coś w taką formę, jaką zna?”

Powyższe rozróżniania przydadzą nam się niezwykle mocno, gdy chcemy wzbogacić naszą zdolność postrzegania pozazmysłowego. Praktycznie każdy duchowy odbiór pozazmysłowy będzie związany ze zdolnością do odbioru bardzo subtelnych odczuć → potrzebne nam rozwinięte odczuwanie. Wcześniejsze zabiegi rozbudowywania i oczyszczania struktur służą temu, abyśmy mieli klarowny ekran do odbioru. Chociaż nie mamy jakiegokolwiek obowiązku racjonalizować, systematyzować, bądź realizować naszych odbiorów duchowych to… jednak zazwyczaj mamy ochotę, aby z odczucia wynikało coś więcej niż samo odczucie. Proponuję więc zastosować prostą formułę (lecz najlepiej, jeśli TY znajdziesz swoją):

  • przyjmij odczucie jakim jest (w czasie odbioru po prostu odbieraj)

  • gdy odczucie się kończy, wczuj się jeszcze raz i postaraj odebrać, czy chce się ono jakoś realizować czy pozostać na poziomie odczucia

  • jeśli odczucie chce się realizować, to pozwól, aby nabrało potrzebnej do tego formy: myśli, koncepcji, działania, emocji, treści, wizji itd.

Głęboka intuicja duchowa potrafi nam dostarczyć treści i przeżyć, jakie ciężko jest w ogóle opisać. Odczucie tej głębi często pozwala na prawdziwe zmierzenie się z takimi pytaniami jak:

  • Jaki jest sens życia?

  • Czym jest uniwersalna miłość?

  • Czy szczęście jest tylko wytworem ludzkiego umysłu?

Duchowa intuicja pozwala nam na coś więcej – przekraczamy zakotwiczenie w świecie materii i umysłu. Ponadto, praktycznie patrząc, bez uruchomienia duchowej intuicji, praktycznie niemożliwe jest wyjście ponad jej systemowy poziom. Niestety, kolejny praktyczny aspekt duchowej intuicji to właśnie jej wątpliwa praktyczność. Odbiory z duchowego poziomu ciężko sprowadzić do poziomu mentalnego. Jeszcze ciężej je przekuć na mierzalne, materialne rezultaty. Tutaj ponownie z pomocą przychodzi nam systemowy poziom intuicji, który warto, abyśmy mieli opanowany. Inaczej nasz duchowy odbiór będzie stanowił jedynie naszą wewnętrzną wartość. Naturalnie, każdemu życzę, aby był zdolny do tworzenia takiej wartości w sobie. Jednak bardzo ciężko o to, aby wreszcie nie narastała w nas frustracja, gdy widzimy, że nijak możemy się ze światem czy bliskimi podzielić tym, co przeżywamy. Dlatego zdrowy pragmatyzm podpowiada nam następujący wniosek:

Jeśli pragniemy, aby nasze odbiory duchowe nie wzmagały w nas poczucia izolacji, to powinniśmy znaleźć sposób na skuteczną ekspresję tych odbiorów do świata”.

Na początek potrzebujemy więc do tego określonych narzędzi – czyli ponownie, przygotowanego ciała, umysłu oraz intuicji na co najmniej systemowym poziomie (w określonym zakresie). Możemy wtedy wprowadzać w życie idee które czujemy; tworzyć coś namacalnego czując do tego głęboką inspirację; komunikować się z ludźmi a nawet innymi bytami na przeróżnej płaszczyźnie. To wszystko staje się ‚naturalnie’ dostępne, gdy nie mamy poważniejszych luk na poziomie ciała i umysłu – łączą się one z duchem.

Oczywiście, nie jest powiedziane, że każdego z nas droga wiedzie w kolejności: ciało, umysł, duch. Ciężko nawet określić ją najlepszą – jest drogą najłatwiejszą do zrozumienia i okiełznania. Droga rozpoczęta od duchowej intuicji jest pełna zupełnie innych barw. Wtedy potrzeba zupełnie innej metodyki działania i rozwoju, aby owe duchowe odbiory sprowadzić do poziomu materialnego. Paradoksalnie, chociaż w sposób naturalny tylko niewielki odsetek ludzi rozpoczyna swoją pracę z intuicją od duchowych poziomów, to właśnie wśród tych ścieżek istnieje największa różnorodność. Uzasadnienie jest proste. Poziom ‚duchowy’ jest w pewnym sensie ‚bliżej jedności’, a schodząc z niego, sprowadzając na ludzki wymiar, zwiększamy jego poziom indywidualizacji. Z kolei, gdy zaczynamy od poziomu ciało, to teoretycznie startujemy od poziomu większej ‚indywidualizacji’ ale nasz rozwój dąży do ‚jedności’ – w praktyce więc łatwiej wchodzimy i akceptujemy treści kolektywne, podczas gdy patrząc z poziomu duchowego na cielesny widzimy olbrzymie rozdrobnienie, które ciężko jest akceptować. Dlatego, chyba tylko jedną ogólną poradę jestem w stanie udzielić tym, co zaczynają z poziomu duchowego:

Warto uczyć się widzieć piękno i doceniać wartość indywidualnych perspektyw i ścieżek”.


Podsumowanie

Intuicja zawsze nam służy. Nie bójmy się, że możemy ją zatracić. Co najwyżej możemy żyć w przekonaniu, że jej nie mamy. Zawsze jednak istnieje jakieś dodatkowe ‚niewidoczne prowadzenie’. To prowadzenie najczęściej będzie pochodzić z łączności z naszą własną istotą. Jeśli nawet byśmy stracili kontakt sami ze sobą, to nadal będziemy prowadzeni – jakaś forma zewnętrzna będzie nas prowadzić, dając bezpieczeństwo. Czy Ty drogi czytelniku wolisz, aby prowadziło Ciebie Twoje własne wnętrze? A może wolisz aby prowadziło Ciebie coś z zewnątrz: ludzki system, świadomość Ziemi, przestrzeń jako taka, zewnętrzne byty duchowe? To są pytania, na które każdy z nas sam sobie odpowie. Nie ma złej czy dobrej odpowiedzi. Największą harmonię da nam częste sprawdzanie i stosowanie: „Co chcę aby mnie prowadziło?”. Jednak także i harmonia wcale nie zawsze jest dla nas najważniejsza. Co jest więc najważniejsze? Pozostawiam to pytanie otwarte dla każdego czytelnika i życzę owocnych poszukiwań.

Reklamy

13 uwag do wpisu “Intuicja w życiu oraz percepcji pozazmysłowej

  1. Przebrnęłam. Spokojnie dotarłam do końca. Teraz praktyka. Szukałam takiego uproszczonego opisu i w końcu jest. Ken Wilber miał zbyt wiele zbyt skomplikowanych schematów. A może moja baza poznawcza była zbyt uboga. Zobaczymy 😉 Dziękuję i proszę o jeszcze.

    Lubię to

  2. Autor najwyraźniej pomieszał pojęcia. Jedyna intuicja jaka istnieje to umiejętność kontaktu i odbierania informacji se źródła ! Czyli kontakt Ja – Stwórca. To co zostało opisane w artykule to rady dotyczące kontaktowania aie z różnymi aspektami nas samych.

    Lubię to

    • ‚Doktorze’ – rozumiem, iż immanentnie umocowujesz Stwórcę/Boga/Źródło jako coś zewnętrznego? Jeśli tak, to proszę wskazanie kosmologii lub filozofii na jakiej to opierasz. Ewentualnie pokazanie praktycznych przykładów na istnienie Stwórcy w jedynie zewnętrznej wersji.

      W mojej ‚wizji’ (a nikt nie musi się z nią zgadzać – lecz mogę podać liczne przykłady na jej umocowanie) Stwórca/Bóg/Rdzeń jest tak samo wewnętrzny jak i zewnętrzny. Najbardziej naturalną formą kontaktu dla nas jest właśnie kontakt przez nasze wnętrze. Oczywiście nie wykluczam form kontaktu zewnętrznego, wręcz można by stworzyć na ten temat osobną polemikę. Jeśli jednak pozwolisz sobie przeczytać ponownie ze zrozumieniem moją najogólniejszą definicję intuicji:

      „Intuicja to zdolność do przeniesienia wyniku informacyjnego z naszego mniej uświadomionego poziomu na poziom bardziej uświadomiony.”

      to łatwo zauważysz, że np. cały Wszechświat może być naszym mniej uświadomionym poziomem, czyli źródłem intuicji.

      Lubię to

  3. Niby nie da się tych procesów opisać słowami, ale ten artykuł całkiem sprawnie to przedstawił 😉 Dziękuję bardzo. Kilka procesów zachodzących we mnie zostało właśnie nazwanych. Hm zauważyłam, iż przy przechodzeniu na kolejne etapy (lub nawet pół-etapy) poprzednie i tak muszą się „delikatnie” zaktualizować. Dlatego tak istotnym jest uporządkowanie drugiego poziomu. Inaczej zagości mały chaos.
    Szkoda, że artykuł nie ujrzał światła dziennego kilka lat wcześniej;)
    Pozdrawiam

    Lubię to

    • Ps. Zaufanie wypełnia wiele luk, ale przyłożenie się na wcześniejszych etapach zmniejsza ilość wątpliwosci, jak i żądań. Proces przechodzi łagodniej. Pozostaje zaufanie jako oczywistość.

      Lubię to

    • Wyobraź sobie że wczoraj właśnie (przed przeczytaniem artykułu) chciałem napisać krótki komentarz zachwalający idealny ‘timing’ tego artykułu. Odnoszę wrażenie, że nieprzypadkowo ukazał się właśnie teraz.
      Na dniach skomentuję go bardziej szczegółowo – na razie dotarłem lekko za połowę, a czytam go już około godziny… 😉 i kończę na dziś, resztę przeczytam jutro.

      Lubię to

      • Kilka lat temu zwyczajnie bym nie dał rady tego artykułu napisać. Niby pozornie wydaje on się mniej zaawansowane niż Hiperfizyczne teorie budowy i działania Wszechświata – jednak okazało, że pomimo iż już lata temu posiadałem sporo wiedzy ‚kosmicznej’, to przekładanie jej na ludzki grunt wymagało jeszcze bardzo dużo innych treści, wiedzy, doświadczeń itp.

        ps. Natomiast bardzo się cieszę z jednego, na co w sumie niestety naukowcom mogą się niestety zjeżyć włosy (a wcale moim celem to nie jest). Obecna Fizyka całkiem zgrabnie opisuje działanie Wszechświata, ale nie sposób z niej wyprowadzić np. działania ludzkiej psychiki. Mi się zaś udaje to wyprowadzić z poziomu Hiperfizyki. Oczywiście, inna sprawa, że działanie psychiki możemy rozpoznawać bez narzędzi teoretycznych, po prostu poprzez doświadczanie psychik.

        Lubię to

  4. Ja oprócz drogi sensora wyróżniłbym jeszcze drogę empirysty. Napewno nie jestem tu specjalistą, ale przy okazji tego artykułu odkryłem jak ważne są 3 umocowania:
    – fizyczne
    – emocjonalne
    – duchowe

    Nie odnoszę się tu do intuicji, ale bardziej do pracy z tymi umocowaniami, które dają stabilność.
    Umocowanie fizyczne powiązałbym z czakrą podstawy, emocjonalne z drugą czakrą i ew. 3, a duchowe z pozostałymi czakrami.

    Mi dosyć często zdarza się odpłynąć w świat ducha. Pięknie mi się integrują różne tematy. Niemniej po takiej intensywnej pracy często tracę grunt pod nogami. Odkryłem teraz, że żeby się zakorzenić (umocowanie fizyczne) pomaga mi bardzo zen (obserwacja ruchów), a czyszczenie emocjonalne to wyrzucenie z siebie tego czym jako wrażliwe istoty nasiąkamy na codzień. Tutaj technik jest raczej sporo.

    Nadmienie, że moja nomenklatura jest raczej mało składna i raczej rzucam tylko swoje przemyślenia. Może to być drobne uzupełnienie artykułu Jacka, ale bardziej chodziło mi o to jak uzyskać stabilność istoty 🙂

    Lubię to

    • Artykuł zdecydowanie o ten i wiele aspektów mógłby być rozwinięty. Jednak i tak wyszedł dość długi, więc uzupełnianie w komentarzach to całkiem ciekawy pomysł.

      Co do umocowań, to jest to dość trafny problem do rozwijania – zwłaszcza, że istniej spora szansa, iż wielu czytelników tej strony ma większą łatwość w lataniu w chmurach niż twardym stąpaniu po ziemi. ps. Mi również łatwiej latać 😀

      Lubię to

  5. Tak przydałoby się umocowania rozwinąć, ale na ten moment ja się nie podejmuję, bo jestem busy with other issues, a nie chciałbym zrobić coś skrótacyjnie, albo nie tak. Dla mnie optymalną formą pisania jest zbudowanie bryły konstrukcyjnej, którą każdy sam dalej zapełni. W sumie z mojej perspektywy artykuły Jacka są temu bliskie.
    Co do umocowań to może rzucę tylko 2 aspekty. Pierwszy to, że pomimo, że przejawiamy się na różnych gęstościach to skupiłbym się na umocowaniu siebie na 3. gęstości. Niestety (albo stety) jest tak, że inne gęstości dorzucają nam tylko roboty, więc bardzo równolegle trzeba pracować nad ciałem fizycznym i uziemieniem, swoimi emocjami oraz właściwą duchowością, czyli zdobywaniem wiedzy z niezmanipulowanych źródeł.

    Komunikacja między gęstościami musi oczywiście iść w 2 strony, bo tylko tak można zbudować spójność na poziomach. Niemniej jeśli chodzi o umocowania to jest to bardziej umiejętność nabycia ochrony od tego co do nas przychodzi z zewnątrz, albo nas samych. Ja jako podążający niejako drogą empirii (bynajmniej nie ze swego świadomego wyboru) nie raz czy dwa byłem totalnie zakorkowany. Dlatego uważam, że trzeba budować stabilność na trzech poziomach:
    – fizycznym – praca z ciałem i czakrami oraz meridianami (nie musi być bezpośrednio, np. dużo sportów robi swoje)
    – emocjonalnym – często emocje przerzucane są na ciało fizyczne, więc tym bardziej praca z ciałem jest ważna. Niemniej jeśli chodzi o emocje to poprzez oddech można je integrować i zamieniać na wiedzę. Emocje są po to żeby je czuć, a nie wyrzucać na zewnątrz albo spychać do środka. Jedyna opcja spychania emocji gdzieś indziej to przetestowanie jak to działa i czy nie wróci do nas z innej strony.

    – duchowym, czyli dbaniem o poprawną komunikację między świadomością ciała fizycznego i ciała emocjonalnego (tu muszę dopisać „że tak powiem”).

    Nasz duch musi wzrastać i mieć pełną kontrolę nad ciałem i emocjami oraz tym co przychodzi z innych źródeł. Tyle co miałem do napisania 🙂

    Lubię to

  6. Dopiero dziś udało mi się dokończyć czytanie artykułu. O dziwo nie mam nic do dodania od siebie. Jak zabierałem się do czytania kilka tygodni temu miałem jakieś uwagi, ale teraz po prostu sobie odleciały.

    Od kilku dni czuję intuicyjnie (nomen omen), że coś ważnego się zadziało. Coś domykającego jakiś smutny etap… i nie tylko. Wiadomo Ci Jacku coś na ten temat?

    Kilka dni temu miałem wizję którą można by zinterpretować jako zapowiedź nieprzyjemnych wydarzeń. Dziwi mnie to, bo do tej pory bardzo rzadko mi się pojawiają tego typu wizję.
    Wyglądało to w ten sposób że biorę krótki wdech i wydech (nie na planie fizycznym tylko w wizji). Czuję że jest blokada i że nie mogę wziąć więcej powietrza. Oddech przypomina mi bardziej czkawkę niż cokolwiek innego. Otwieram oczy i niekontrolowanie podnoszę się z pozycji leżącej i wymawiam nazwę miasta (nie w Polsce). Bardzo zdziwiła mnie ta sytuacja.

    Lubię to

  7. Jeszcze wrócę do tematu umocowań. W zasadzie trochę go skrócę i umocowanie przyrównam do uziemienia. Każdy łapie uziemienie na swój sposób. Najłatwiej oczywiście ma ziemia, która tego żywiołu ma najwięcej i chyba najlepiej połączona jest z Ziemią. A jeszcze jak taka bazowa ziemia jest ogrodnikiem to w ogóle to połączenie jest maksymalnie duże. Z moich obserwacji wynika, że najtrudniej uziemienie z Ziemią łapie ogień, który jest przeciwstawnym żywiołem. Jeśli taki ogień jest na „ogniu” i pracuje w korporacji to najczęściej jego „podstawą” jest właśnie sama korporacja. Wielu takich ludzi to managerowie, którzy do pracy wkładają całe swoje serce, bo stabilność firmy daje im również taką stabilność.
    Przerypane ma powietrze. Tu napiszę trochę o sobie. Przez długie lata łapałem stabilność przez kontakt nie z tymi „podstawami” co potrzeba. Wszędzie było krucho, aż dopiero przed chwilą odkryłem, że jedyną wzorcową stabilność daje właśnie Ziemia (w pewnym sensie odkryłem, że jest moją matką – nie umiejszając nic mojej prawdziwej mamie).
    Nie będę się dalej rozdrabniał, tylko napiszę o przypadkach, które mnie interesują.
    Woda kobieta najczęściej stabilność łapie w rodzinie, a jak mąż jest Ziemią to w ogóle super. Optymalny zawód, który bym przypisał takiej kobiecie to bukieciarka 😉
    Metal do ziemi ma talent, więc wszędzie się odnajdzie i dobrze złapie stabilność zwłaszcza w korporacji, która jako taka ma charakterystykę metalu. Ciekawy przypadek to żywioł śmierci, który do ziemi ma blisko i teoretycznie powinien się łatwo uziemiać. Tutaj jednak nie mam zbyt wielu obserwacji.

    Jeśli napisałem coś niejasno to przepraszam, aczkolwiek myśli na ten temat mam dosyć klarowne w tej chwili 🙂
    Notabene aktualnie równoważę brak pisemnej precyzji sformułowań z bardzo precyzyjnymi i mocno przekazującymi treści artykułami, które pisałem kiedyś (nad wyrost). Chcąc nie chcąc (a chcąc bardzo) poniekąd pionizuję się w poziomie „wykorzystując” stronę Jacka (no bo umówmy się gdzie indziej? – bez wyłuszczania podstaw hiperfizyki oczywiście 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s